O drugim końcu smyczy i problemach z tym związanych.
Chciałabym tutaj poruszyć baaardzo powszechny i bardzo frustrujący problem. Otóż pochylam się nad zjawiskiem wyrywania się psów na smyczy, szczekania na inne psy, szarpania się przez pryzmat przyczyn, reakcji osobnika po drugiej stronie smyczy, czyli człowieka, oraz sposobów na uporanie się z tematem. 
Dlaczego więc psy wyrywają się do innych psów? Wiemy przecież, że nie zawsze idzie za tym agresja, przecież nierzadko te same psy, gdyby spotkały się bez smyczy bardzo miło by się przywitały. 
Rodzajów wyrywania się jest wiele, tak naprawdę. Intensywność też jest różna i dopiero indywidualne przyjrzenie się konkretnej sytuacji i konkretnemu psu pozwala znaleźć konkretną przyczynę. Skupię się jednak na ogólnych przyczynach i mechanizmach prowadzących do takiego zachowania. 
Na zachowanie psa na smyczy składa się kilka czynników, oprócz ogólnego stanu emocjonalnego, czy tak często wspominanej przeze mnie nadpobudliwości bardzo ważne jest poczucie bezpieczeństwa. Kiedy pies nie czuje się dobrze na smyczy lub nie czuje wsparcia ze strony opiekuna, jego subtelne sygnały nie są respektowane zaczyna robić się nerwowy i pojawiają się niepożądane zachowania.
Socjalizacja to temat rzeka, często jednak równa się ona dla wielu jak największej ilości kontaktów z psami, bez smyczy, na smyczy, w parku, na chodniku, w kolejce, a to niezupełnie tak działa. Ważna jest przede wszystkim jakość spotkań, swoboda w komunikacji(smycz tę swobodę uniemożliwia), samopoczucie psów, intensywność spotkań i stałość grupy społecznej. Regularne spotkania w zrównoważonej, stałej, zróżnicowanej pod względem wieku grupie społecznej to jedna z najpiękniejszych rzeczy, które możemy dać naszym psiakom. Co ma jednak socjalizacja do zachowania na smyczy? No... wszystko. Pies który czuje się pewnie wśród psów, wie, że posiada kompetencje społeczne, żeby rozładować ewentualny konflikt, więc nie musi szczekać czy wyrywać się. 
Przypadkowe spotkania na smyczy powodują nadmierne emocje podczas mijania każdego psa, ponieważ psiak czuje, że każdy pies może do niego podejść, a on będzie musiał sobie radzić niezależnie czy ów pies jest miły czy nie. W pewnym momencie, kiedy poczuje, że nie radzi sobie z takimi spotkaniami może zacząć szczekać, wtedy zauważy, że psy do niego nie podchodzą(lub odszczekują, ale tak czy owak opiekunowie nie podchodzą w takiej sytuacji), więc strategia działa. Ma spokój. Może nie święty, ale względny spokój. Smycz ogranicza możliwość strategii, które można wykorzystać w komunikacji, co prowadzi także do agresji lękowej. 

Przyczyną może być nadpobudliwość, agresja, lęk, ale wszystko ma swoje źródło w niewłaściwych spotkaniach z psami(lub w chemii mózgu, ale to wszystko to kwestia rozpatrzenia indywidualnych przypadków). Jednak socjalizacja to nie wszystko, ważne jest także wsparcie opiekuna, jeśli pies mówi z 20 metrów „ej, człowiek, ten pies jest dziwny, mińmy go okej, okeeeej?", a my patrząc w smartfona mijamy tamtego psa z zupełnie bliska, a kiedy nasz pies próbuje sobie poradzić odciągamy go i idziemy dalej to trudno, żeby czuł się na smyczy okej. Lub kiedy pozwalamy podbiegać do niego obcym psom i obskakiwać go, mimo że nie czuje się z tym dobrze. Bądźmy dla psów wsparciem, bądźmy ich obrońcami. 
Plan terapii behawioralnej w przypadku pracy z takim psem zakłada resocjalizację i zbudowanie relacji opiekunem co prowadzi do poczucia bezpieczeństwa na smyczy. Oprócz regularnych spotkań w dopasowanej do delikwenta grupie psów, spacerów równoległych czeka nas praca nad rozumieniem sygnałów psa i nad mijaniem psów w takiej odległości, żeby szczekać nie musiał, co sprawi, że powolutku nawyk szczekania będzie się zmniejszał, tak samo jak zmniejszać się zacznie odległość, przy której pies będzie w stanie spokojnie się minąć. Często słyszę „Kiedy ja próbuję minąć psa z daleka to i tak szczeka." Odpowiadam: „Każdego psa można minąć, kwestią jest odległość, czasem potrzeba 5 m, a czasem 100 m.". Psy w naturze nie wchodzą na siebie na czołówkę, ale podchodzą łukiem(i często zaczynają wtedy np. wąchać swoje pupy). 
Podsumowując, obserwujmy nasze psy i słuchajmy tego co mówią. Pamiętajmy, że nie muszą lubić wszystkich psów, ale fajnie gdyby miały swoich psich przyjaciół. Nie zapominajmy, że spotkania na smyczy nie są naturalne, ani konstruktywne. Bądźmy największym wsparciem dla naszych podopiecznych. 

Adrianna Bader
relaxeddog.pl
 
 
 
 
 
 
Kategoria: