O tym co zrobić, żeby adopcja była sukcesem

O tym co zrobić, żeby adopcja była sukcesem

O tym co zrobić, żeby adopcja była sukcesem

Przez sukces rozumiem to, żeby adopcja przyniosła dużo radości OBU stronom. Są osoby, które nie oddadzą psa, nawet kiedy zje im dywan, będzie szarpał na spacerach, warknie na nich przy misce. Są osoby gotowe pracować z nowym członkiem rodziny do upadłego… ale nie wszyscy tacy są, dlatego psy wracają z adopcji. Dlatego piszę ten tekst. Dlatego chcę żeby adopcja była jak najbardziej świadoma i przemyślana i jak najmniej psów w jej wyniku cierpiało.

Pierwszą kwestią dotyczącą adopcji jest to, żeby była ona świadomym wyborem i żeby sytuacja życiowa(finansowa, mieszkaniowa, osobista) pozwalała nam na adopcję. Wszyscy członkowie rodziny powinni się zgadzać na psa, niespodzianki, udowadnianie czegokolwiek przy użyciu żywego zwierzęcia jest nieetyczne. Wiele wtorków z edukacją poruszało temat doboru psa do trybu życia i osobowości, warto w tej kwestii porozumieć się w wolontariuszami, wybrać adopcje z uczciwego domu tymczasowego, nawiązać długotrwała relację z psem w schronisku. Ważne jest także to co ja nazywam chemią między człowiekiem, a psem. Jeśli pies od początku wzbudza w Tobie takie uczucia, że czujesz, ze wybuchniesz z miłości i że to TEN JEDYNY pies to łatwiej Wam będzie radzić sobie z problemami.

Odpowiednie wprowadzenie psa do domu pozwoli od początku nawiązać zdrową więź. Zaakceptujmy to, że dla psa sytuacja jest trudna i stres powoduje, że pies może „nie być sobą”. Naszym zadaniem jest w tym momencie zapewnić mu poczucie bezpieczeństwa, dać przestrzeń, poczucie, ze nie musi o nic walczyć, że ma prawo odpocząć, że jesteśmy super, że nie stanie mu się krzywda. Warto wyznaczyć mu bezpieczne legowisko, zaopatrzyć w naturalne gryzaki, zabierać na spokojne spacery, robić sesje zen, spokojnego wspólnego siedzenia, gdzie nikt nic od nikogo nie wymaga, gdzie po prostu jesteśmy ze sobą. Stres adaptacyjny zależy od psa i od tego jak zorganizujemy mu czas po adopcji, zwykle trwa od 2 do 6 tygodni.

Odpowiednie nastawienie do adopcji i życia z psem to klucz do sukcesu. Perfekcjonistom, pedantom, ludziom o wysokich oczekiwaniach wobec otoczenia może być trudno żyć z psem po adopcji. Bo psy to żywe istoty o swoich specyficznych potrzebach gatunkowych, wytarzanie się w krowiej kupie to nie zaburzenie, a atawizm. Pozwólmy psu na bycie niedoskonałym, dajmy sobie przestrzeń na nauczenie się siebie, odłóżmy na chwilę oczekiwania, a za to pozwólmy sobie na poznanie i zrozumienie tej tak bardzo(a może wcale nie) różnej od nas istoty. Są gorsze rzeczy, niż pogryziony smartfon(np. dożywocie w schronisku). Adopcja to początek wspólnej podróży, odpuść czasem kontrolę i pozwól poprowadzić się psu.

Plan B to coś co warto mieć w wypadku, gdyby adopcja nie poszła po naszej myśli bardziej, niż się spodziewaliśmy. Jesteśmy gotowi na pracę z behawiorystą? Wynajęcie petsittera? Zmianę planów wakacyjnych? A w przypadku choroby… kto pomoże nam w opiece nam psiakiem? Mamy budżet przeznaczony na niespodziewanie sytuację? A jeśli pies okaże się zupełnie zupełnie niepasujący do naszego trybu życia… Jesteśmy w stanie szukać mu mądrze nowego domu?

Miłe rytuały są bardzo ważne w budowaniu pozytywnej relacji z psem. Zorientujmy się co nasz pies lubi, zastanówmy się czy my to lubimy… jeśli tak to to po prostu róbmy. Leniwy spacer po łące, masaż, wspólna drzemka, radosna nauka komend. Whatever works… Im więcej miłych rzeczy robionych wspólnie, a im mniej tych niefajnych „obowiązkowych” tym bardziej pozytywna będzie nasza relacja i tym mniejsza szansa na zwrot z adopcji. Bo jak oddać najlepszego kompana? Nawet jak czasem pociągnie na smyczy?

Adrianna Bader

Share:

Zostaw komentarz